Pojedynek





A przecież nic mi powiedzieć nie chciał ani wtedy, gdy mi się zdało, że płacze, ani dziś rano, gdym go ze łzami prosiła, aby mię uwiadomił, dlaczego resztę nocy przechodził i
oka nie zamknął.
Julian wsparł głowę na dłoni i tak siedział milcząc, a po twarzy matki patrzącej z miłością na syna i myślącej o mężu, którego tak czciła i kochała, płynęły ciche
łzy, których już nie myślała hamować.
Pani Sulejewska była to rzadka kobieta.
Urodzona w domu majętnym, wychowana wprawdzie starannie, pełna wyższych zdolności i tego poetycznego ducha, który się tak często w naszych kobietach objawia, ale jako jedynaczka
psuta przez rodziców, a jako panna piękna i posażna, otoczona pochlebstwem i hołdami tych, co się umizgali równie do niej, jak i do jej' posagu, uratowała się miłością dla
człowieka, w którego zimnej na pozór twarzy wyczytała głębokie przywiązanie, z którego ust nie wyszedł żaden grzeczny fałsz, ale szczera prawda, z jaką oceniał i próbki jej
talentu, i jej słowa, i czynności, gdy go o to zapytała.
Chociaż więc Andrzej Sulejewski był dopiero sekretarzem referentem w biurze, w którym służył, choć nie miał ani znaczenia, ani majątku, choć wiedziała, że się pod wiejską
urodził strzechą, uważając jego rozum, serce i charakter za opokę, na której może szczęście swe zbudować, stałością, prośbą i perswazją wymogła na rodzicach, że mu ją
oddali.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 Nastepna>>





Polecamy inne nasze strony: